W dniu Sun, 27 Jul +, gravide wydukał(a) nieśmiało, a wszystkim się zdawało, że to echo grało:
malując ściany budynku firmy na jaskrawy kolor.
Farbę nabyłaś, mapkę ściągnęłaś z czyjegoś serwera.
Farbę nabyłam, ale kolor lub sposób malowania "ściągnęłam" z innego budynku [ciach]
Carrie
No chyba nie odkryjemy Ameryki, jeśli uznamy że ta granica jest płynna, a poruszamy się gdziesz w jej okolicy. Nie trudno znaleźć niepewne przykłady. Dla mnie przykład z "kalkowaniem" mapy jest dość klarowny, dla innych nie musi. Przykłady można mnożyć. Spory definitywnie może rozwiązać sąd.
PS. Zgodnie z własnym podejściem, Grzegorz Staniak mógłby jagód zebranych przez przydrożnych handlarzy nie kupować a zabierać. Jagoda w lesie dobrem wspólnym, byle łubiankę oddać ;)
G
mapy i prawa autorskie
Zgodnie z własnym podejściem, Grzegorz Staniak mógłby jagód zebranych przez przydrożnych handlarzy nie kupować a zabierać. Jagoda w lesie dobrem wspólnym, byle łubiankę oddać ;) Nie sądzę żebyś robił to w złej woli, ale właśnie stosujesz standardową sztuczkę jakiej używają do swoich manipulacji ideolodzy copyrightu uber alles - zrównujesz rzeczy (ruchomości i nieruchomości, w rozumieniu Kodeksu Cywilnego, który gravide specjalnie przywołał na okoliczność swojej własnej manipulacji) z utworami (chronionymi przez PA), czyli przykładami tzw. dóbr niematerialnych. To świetnie działa na ludzi nieznających za bardzo prawa, bo proste, zwykłe, materialne rzeczy wszyscy dobrze znają i związane z nimi pojęcia również.
GS
Mapkę ściągnęłam z serwera, który ją udostępnia każdemu, kto chce korzystać A jeśli pracuję na etacie, w siedzibie firmy i na jej sprzęcie, to czy moja twórczość jest nadal moją własnością, czy od razu własnością firmy? Pytam serio, bo nie przypominam sobie, żeby w moich umowach o pracę gdziekolwiek było to opisane, a zdaje się, że gdzieś czytałam, że w takim przypadku prawo do mojej twórczości wykonanej w miejscu pracy ma właśnie pracodawca. Czyli, ogólnie biorąc, mogę sobie rysować tyle ulic, ile chcę, zgodnie z dowolną mapą, pod warunkiem, że nie używam tej mapy jako podkładu? No dobrze, tylko że o ile nie jest możliwe udowodnienie, że wykonany przeze mnie rysunek jest kopią konkretnej mapy, to ten przepis prawny jest dość absurdalny. Ano nie. Tylko patrząc przez pryzmat własnych przekonań, uważam, że skoro ja bym się nie handryczyła i nie procesowała o prawo do skopiowania kilku kresek, to inni też mogliby sobie odpuścić taką drobiazgowość ;) Ba, są nawet tacy, którzy w pewnym zakresie robią to odpłatnie, a w pewnym - za życzliwe podziękowanie. Najwyraźniej darmowe porady nie psują im interesów :) No popatrz, to prawo jeszcze tego nie uregulowało? ;)
I tam jest napisane, weź mnie i zarabiaj na mnie? Bo wiesz, zgoda nie może być dorozumiana.
Tylko do tej, wynikającej z zawartej umowy o pracę, a konkretnie z wynikajacych obowiązków. Jeśli pracujesz jako informatyk -złota rączka(przykładowo) czyli naprawiasz komputery, konfigurujesz, etc, i gdzieśtam sobie po godzinach projektujesz korzystając ze sprzętu firmy, to projekty są Twoje i tylko Twoje. Jeśli jednak masz w obowiązkach zapisane projektowanie, to prawa majątkowe do wszystkiego co stworzysz w pracy należą do firmy. Jest jednak określony czas po którym projekty, jeśli nie zostaną opublikowane, wracają do Ciebie.
Raczej pod warunkiem, że nabyłaś podkład celem stworzenia w oparciu o niego mapy.
Gdyby doszło do procesu, powód zapewne przedstawiłby ekspertyzy. A więc żeby się obronić, musiałabyś wskazać na podstawie czego rysowałaś
A dlaczego?
to jest bardzo indywidualna kwestia i wiele zależy od zapytania.
Ramy prawne, wbrew pozorom pozwlalają na dość dużą swobodę w dysponowaniu własnością. Ale jednoczesnie nakładają wiele ograniczeń, które traktujemy jako coś naturalnego. Prosty przykład. Masz lat 16 i dostałaś na urodziny samochód. Rejestrujesz auto, jesteś jego właścicielką, pełnoprawną. Ale nie masz prawa jazdy. Masz zatem własność, którą nie możesz dysponować wedle uznania, ponieważ przepisy szczególne nakładają obowiazek posiadania uprawnień do kierowania pojazdami. Sam dowód posiadania auta do kierowania nim po drogach publicznych nie uprawnia. Czy kogoś to dziwi? Raczej nikogo.
On -07-27, Giecze wroted: .. Zgodnie z własnym podejściem, Grzegorz Staniak mógłby jagód zebranych przez przydrożnych handlarzy nie kupować a zabierać. Jagoda w lesie dobrem wspólnym, byle łubiankę oddać ;)
Nie sądzę żebyś robił to w złej woli, ale właśnie stosujesz standardową sztuczkę jakiej używają do swoich manipulacji ideolodzy copyrightu uber alles - zrównujesz rzeczy (ruchomości i nieruchomości, w rozumieniu Kodeksu Cywilnego, który gravide specjalnie przywołał na okoliczność swojej własnej manipulacji) z utworami (chronionymi przez PA), czyli przykładami tzw. dóbr niematerialnych. To świetnie działa na ludzi nieznających za bardzo prawa, bo proste, zwykłe, materialne rzeczy wszyscy dobrze znają i związane z nimi pojęcia również.
Grzegorz Staniak
Ale tu chyba nie chodzi o żaden copyright (uparcie się tego trzymasz, nie wiem dlaczego)!!! Nikt Ci nie zabiera prawa do wykonania mapy z "kreskami i kształtami" jak na innych, to przecież oczywiste. W tym przypadku chodzi o sposób, w jaki to zrobisz.
Po drugi raczej chodzi o "porównanie" (w pewnych askektach) a nie "zrównanie", i nie widzę w tym niczego dziwnego.
Ale nie liczę, że Cie przekonam ;)
PS. Z ciekawości (bo się nie znam): jak rozumiem "utwór" to nie jedyny przykład "dobra niematerialnego"?
Grzegorz